Tanio, lekko i dobrze? Logitech G335 to zaskakujące słuchawki do komputera (TEST)!

Logitech G335 to przykład słuchawek komputerowych (ale nie tylko, bo dzięki złączu minijack są tak uniwersalne, jak tylko się da), które zaskakują dobrze dobranymi możliwościami do swojej ceny.

Ale jest tu mały haczyk – dzisiejsza cena jest około 30% niższa niż premierowa i to zupełnie zmienia optykę testu!

Logitech G335: specyfikacja

Logitech G335 / fot. OffTech
  • Budowa: nauszne, zamknięte
  • Średnica przetwornika: 40 mm
  • Pasmo przenoszenia:20-20000 Hz
  • Impedancja: 36 Ω
  • Czułość: 87,5 dB
  • Regulacja głośności pokrętłem przy nausznicy
  • Wbudowany mikrofon jednokierunkowy
  • Pasmo przenoszenia mikrofonu: 100-10000 Hz
  • Złącze minijack 3,5 mm
  • Kompatybilność: Android, Windows, Nintendo Switch, PlayStation, Xbox One
  • Wentylowane nausznice z pianką wewnątrz, tkanina na zewnątrz
  • Regulacja rozmiaru poprzez pasek i ruch nausznic
  • Wyciszanie mikrofonu złożeniem
  • W zestawie rozgałęźnik dla wtyków 3,5 mm jack
  • Waga: 240 g

Logitech G335 to model prosty, co wcale nie oznacza, że zaoferuje niewiele! Raczej trzeba rozpatrywać to w kategoriach podejścia do tego, czego oczekujemy od sprzętu.

Mam wrażenie, jakby producent postanowił opracować w tym przypadku niedrogie urządzenie, zapewniające szybki dostęp do tego, czego chcemy od słuchawek „gamingowych” (cudzysłów znalazł się tu nieprzypadkowo, bo uważam, że lepszym określeniem – choć też nieidealnym! – byłoby „komputerowych”).

Będzie to niezłe brzmienie, wygoda użytkowania, dobra komunikacja, wytrzymała konstrukcja i … to w zasadzie tyle, bo dziś za Logitech G335 zapłacimy około 200 zł, więc nici z kolorowych LEDów czy zaawansowanego brzmienia przestrzennego.

Zdradzę jednak już teraz, że nie skreślajcie 335 za niską cenę, bo właśnie teraz zasługują na swoją szansę i naprawdę mają się czym zrewanżować.

Logitech G335 to lekkie, dobrze wykonane i zaskakująco solidne słuchawki

Logitech G335 / fot. OffTech

Kiedy rozpakowywałem słuchawki z charakterystycznego dla marki kartonu, nie mogłem pozbyć się uczucia niepokoju o wytrzymałość G335: słuchawki wydawały mi się … zbyt lekkie, a mechanizm regulacji z tkaninową opaską pod pałąkiem i przesuwanymi nausznicami (bez możliwości manipulowania samym pałąkiem) sprawiał wrażenie, jakby upływ czasu i szorstkiego traktowania miał mu zwyczajnie nie służyć.

Uprzedzę Was od razu – na szczęście się myliłem, bo po kilku miesiącach tyrania Logitech wciąż trzyma się świetnie! To właśnie ten model stał się moim towarzyszem pracy na co dzień, a stało się to dzięki jego uniwersalności i wygodnej konstrukcji, pozwalającej na kilkugodzinne użytkowania bez uczucia dyskomfortu.

Nie będę ukrywał, że do gamingu preferuję inne urządzenie (ale też sporo droższe), za to Logi uwiódł mnie lekkością, miękkimi i dość przewiewnymi nausznicami, prostotą przełączania między wieloma urządzeniami, niewielkimi rozmiarami (to jednak ważne, kiedy przenosimy słuchawki w plecaku) i brzmieniem, które jest tak uniwersalne, że pozwala cieszyć się muzyką w czasie pracy, szybką rozgrywką czy dobrym środowiskiem do odsłuchu przy montażu filmików.

Jak brzmi Logitech G335?

Logitech G335 / fot. OffTech

Doceniłem możliwości tego modelu dzięki kawałkowi „Wayne” J. Frusciante, który wskoczył gdzieś w tle z You Tube i magicznie sprawił, że zamiast zabrać się do pracy, to wsłuchałem się w muzykę. Znacie pewnie te chwile, kiedy macie twarde postawienie skupienia się na robocie, a tu ni stąd, ni zowąd wpadnie Wam w ucho coś, co sprawi, że najważniejsza staje się ta chwila i ta konkretna muzyka.

Logitech G335 poradził sobie z gitarowa improwizacją Johna zaskakująco dobrze – i właśnie to było powodem mojego zasłuchania! W zasadzie nagle okazało się, że zamiast słuchawek do komputera mam na głowie dobre słuchawki do odjechanego rocka! Solówka po prostu rozwinęła tu skrzydła i wszystko pojawiło się na właściwym miejscu: świetnie oddana gra w tempo sekcji rytmicznej, miękkie i jednocześnie surowe tony gitary, dobra separacja, przestrzeń i stereofonia! I to wszystko w słuchawkach za 200 zł? Dokładnie tak!

Ale jeśli macie właśnie nadzieję, że pojawił się święty Graal rocka i można wyrwać go za półdarmo, to muszę wyprowadzić Was z błędu, bo nie z każdym podgatunkiem tej muzyki słuchawki radzą sonie tak samo, nie mówiąc już o zupełnie innych klimatach.

Logitech G335 / fot. OffTech

Gdybym miał pokusić się o podsumowanie muzycznych możliwości 335-ek, to powiedziałbym najprościej: nie możesz żyć bez drżącego basu? To nie są słuchawki dla Ciebie! Ten model gra w zaskakująco zrównoważony sposób, pozwalając wybrzmieć tym gatunkom, które wymagają przestrzeni i klarowności (rock, jazz, występy na żywo, klasyka, muzyka filmowa).

Niestety, nowocześniejsze granie będzie cierpiało na brak niskiego zejścia i basu, który nadałby muzyce loudnessowego kopniaka – i niestety niewiele z tym zrobicie, bo ten model nie oferuje wsparcia aplikacji z korektorem.

Pewnie zastanawiacie się, dlaczego tyle miejsca poświęcam „zwykłej” muzyce, skoro mowa o słuchawkach gamingowych/komputerowych? Odpowiedź jest boleśnie prosta – analogia z muzyką w stereo będzie się za nami ciągnęła także na poletku gier i nie jest to tym razem pozytywna wiadomość!

Wszędzie tam, gdzie pojawiają się hollywoodzkie efekty wybuchów, strzelanin, pościgów, walki itp., zabraknie nieco mięcha, czyli efektu znanego z sal kinowych – po prostu słuchawki nie potrafią oddać efektownego basu, a do tego nie znajdziemy tu dźwięku przestrzennego i w związku z tym nie ma sensu spodziewać się w G335 świetnego kompana do widowiskowych gier.

To po prostu nie ta półka cenowa!

Czy warto kupić Logitech G335?

Logitech G335 / fot. OffTech

Kiedy ten model Logitecha debiutował, jego wybór wcale nie był oczywisty, bo producent troszkę przeszarżował z ceną i za około 350 zł można było już szukać konkurencyjnych rozwiązań.

Wystarczyło jednak, że kurz po premierze opadł, a słuchawki staniały na tyle, że obecnie bez trudu kupimy je za około 200 zł (choćby w x-kom, choć na stronie Logitech ten model kosztuje obecnie 309 zł) i to jest rewelacyjny stosunek ceny do możliwości! Przede wszystkim Logitech G335 to urządzenie bardzo uniwersalne i to nie tylko w zakresie obsługiwanych urządzeń (a dzięki złączu 3,5 mm jest ich naprawdę wiele, z konsolami na czele!), ale i brzmienia!

To właśnie dość szerokie i zrównoważone brzmienie z dobrą separacją kanałów sprawia, że ten model sprawdzi się dobrze w niemal każdym gatunku muzycznym i tylko osoby, które nie potrafią żyć bez mocnego uderzenia basu będą niezadowolone.

W grach nie liczmy na wirtualizację efektów przestrzennych, ale dzięki świetnej stereofonii i tak jest zaskakująco dobrze w zakresie pozycjonowania odgłosów!

Warto jeszcze wspomnieć o ciekawej i wybitnie lekkiej konstrukcji, która sprawia, że słuchawki można nosić na głowie całymi godzinami.

Dodajmy do tego nieźle zbierający nasz głos mikrofon (ale bez efektu łał, bo będzie on lekko spłaszczony i bez głębi, jaka charakteryzuje nawet najtańsze mikrofony z większą membraną) ze świetnym patentem na wyciszanie, a okaże się, że Logitech G335 niepostrzeżenie umościł się wśród największych pewniaków w lidze do 250 zł!

Logitech G335: zalety

  • dobre zestrojenie do wymagającej muzyki (przestrzeń, separacja, stereofonia),
  • fani gitarowych brzmień w końcu mają dostęp do niedrogich słuchawek komputerowych,
  • niezła jakość transmisji głosowych i super patent z wyciszaniem mikrofonu gestem,
  • bezdyskusyjna wygoda i lekka konstrukcja,
  • nietypowa, ale solidna i przemyślana (regulacja nausznic, wymienne paski) budowa,
  • dość solidna konstrukcja,
  • uniwersalność zastosowań dzięki miniajck,
  • obecna cena,
  • w gamingu brzmienie zadowala przestrzenią i szybkością, ale ….

Logitech G335: wady

  • jest za mało angażujące, a bas zbyt płytki!
  • to nie są słuchawki dla basolubów,
  • brak dedykowanej aplikacji.

Szukasz słuchawek True Wireless z niezwykłym brzmieniem i mocarnym ANC? Sprawdź test Huawei FreeBuds Pro 2!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NAJNOWSZE