G-Shock DW-H5600 to świetny zegarek na co dzień i „prawie” smartwatch (TEST)!

Kiedy tylko usłyszałem o tym, że G-Shock DW-H5600 ma pojawić się na ryku, wiedziałem, że musi wpaść w moje ręce!

Design kultowej kostki, wyświetlacz MiP i wejście w świat inteligentnych zegarków nakierowanych na sport (bo mamy tu współpracę ze słynnym Polarem!) wyglądało dla mnie jak spełnienie marzeń o moim zegarku.

Tak, dobrze przeczytaliście – moim, bo mimo całkiem sporej ilości smartwatchy, smartbandów i – tu już rzadziej, ale jednak – zwykłych czasomierzy, które przechodzą przez moje ręce, jakoś nie dane mi było trafić na taki, który spełniałby wszystkie moje potrzeby.

G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech
G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech

Przez jakiś czas myślałem, że będzie nim niedrogi GT Runner (zobacz test Huawei Watch GT Runner), ale kilka przygód, jakie miały miejsce w ostatnim czasie sprawiło, że muszę poszukać innego urządzenia.

To opowieść na odrębny wpis, ale zasygnalizuję tylko, że o ile koperta i szkło Runnera są solidne, tak o pasku nie da się tego powiedzieć… Do tego doszedł problem z treningami biegowymi, kiedy zegarek przestawał odczytywać tętno, przez co mój bieg mógłby trwać do momentu wyczerpania baterii w zegarku (choć prędzej do mojego zejścia), a taka sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie.

A jako, że ostatni „prawdziwy” G-Shock w postaci Mudmana (recenzja Mudmaster GWG-2000-1A1ER), którego miałem do testów, mocno zapadł mi w pamięć, to marzenia o wszystkoodpornym zegarku z rozsądną analityką i powiadomieniami znów się u mnie aktywowały.

Kilka tygodni z Mudmanem uświadomiły mi, że w zasadzie mogę się obyć bez wielu opcji „smart”, a do treningów korzystać z pasa Polara i wbrew pozorom okazuje się, że to naprawdę rozsądna opcja.

G-Shock DW-H5600: specyfikacja

G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech
G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech
  • Kolekcja: G-Squad
  • Szerokość koperty: 45 mm
  • Rodzaj szkła: mineralne
  • Materiał koperty i paska: materiał BIO
  • Kolor: niebieski
  • Wodoszczelność: 200M/20ATM
  • Zasilanie: energia słoneczna (Tough solar) / ładowanie USB
  • Funkcje: format 12/24-godzinny, 5 dziennych alarmów, timer, fazy miesiąca, szukaj telefonu, wskaźnik stanu baterii, krokomierz, pomiar natlenienia krwi, pulsometr, monitor snu, powiadomienia, odporność na wstrząsy, automatyczne podświetlenie LED, kalendarz, Snooze, tryby sportowe i analizy treningowe, stoper, czas na świecie, alarm wibracyjny, wschód/zachód słońca.

Przejście G-Shocka z klasycznej kostki do jej wersji smart wygląda całkiem intrygująco, bo mamy tu zachowany design oryginału (lekko uwspółcześniony, ale słynny kształt jest ten sam), moim zdaniem bardziej czytelny wyświetlacz typu MiP, który znamy z wielu zegarków dedykowanych dla sportowców, ciągle potężną odporność na wodę i uderzenia oraz funkcje inteligentne.

Tym, co zwróciło moją uwagę już przy pierwszych informacjach o nowym modelu, było wskazanie Polara jako podmiotu odpowiedzialnego za analitykę sportową. Ucieszyło mnie to mocno, bo dotąd korzystam z pasa H10 to testów inteligentnych zegarków, a sam Polar zaskakiwał dokładnością pomiarów także z czujników optycznych (zobacz recenzję Polar Verity Sense, kapitalnego rozwiązania dla kogoś, kto nie chce smartwatchy ani pasów na klatkę piersiową!).

G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech
G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech

Jednak od razu rzucił mi się w oczy również brak GPS, co w tej klasie cenowej i przy przeznaczeniu urządzenia wydało mi się początkowo pomyłką – ale istotnie G-Shock musi pobierać dane o lokalizacji ze sparowanego smartfonu, stąd w recenzji nie znajdziecie nic na temat jakości pomiarów pokonywanej trasy.

Jak widzicie, mamy więc z jednej strony współpracę z jedną z najbardziej poważanych marek w branży, jaką jest Polar, z drugiej brak własnego odczytu GPS i muszę przyznać, że wzbudziło to trochę moją czujność…

Tym bardziej, że skoro już jesteśmy przy kwestiach łączności, to fani lepszych modeli Garmina będą tu mocno grymasić – nie znajdziemy tu sklepu z tarczami, Wi-Fi czy NFC, więc z płatności zegarkiem nici.

Jak to więc jest z tym inteligentnym G-Shockiem?

DW-H5600 to jakość, odporność i materiały godne G-Shocka!

G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech
G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech

Po wyjęciu zegarka z opakowania możemy zauważyć, że jest minimalnie cięższy niż klasyczny 5600 (około 8 g różnicy), ale fani słynnej kostki od razu uśmiechną się od ucha do ucha, bo urządzenie wygląda świetnie i od razu widać, skąd czerpano inspirację!

Moim zdaniem mamy tu kompromis pomiędzy tradycyjnym designem a nowoczesnością, której powiewem jest inne podświetlenie, inny rodzaj wyświetlacza, kolorystyka, materiały, no i oczywiście funkcje smart!

Większość urządzenia wykonano z biomasy – np. tworzywa sztuczne do produkcji pasków uzyskano w wyniku przetworzenia nasion rośliny o swojskiej nazwie rącznik pospolity 🙂 Mamy tu więc do czynienia z polimerami pochodzenia roślinnego, mającego znikomy wpływ na środowisko przy rozkładaniu.

Od razu dopowiem, że gdybym nie przeczytał, jak uzyskano surowiec do produkcji obudowy i paska, za cholerę bym nie zgadł, że to nie jest nowsza wersja „dżiszokowego”, gumopodobnego tworzywa, które od dekad chroni urządzenia japońskiej marki.

Przy bezpośrednim kontakcie jedynie pasek wydaje się bardziej przyjemny w dotyku i elastyczny, niż sztywniejsze tworzywo zastosowane w starym 5600 – zdecydowanie wolę nowe rozwiązania, bo wydają się lepsze w noszeniu, bardziej delikatne a jednocześnie mocne i odporne na łamanie/zarysowania.

G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech
G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech

Tył H5600 skrywa wysepkę z czujnikami oraz piny do ładowarki i muszę przyznać, że połączenie stali z umieszczonymi na podstawie z tworzywa szklanymi oczkami aparatury do pomiarów tętna czy natlenienia wygląda niezwykle solidnie i przywodzi na myśl dużo droższe modele Garmina.

Jak już wspomniałem, biomasa jest odpornym i przyjemnym w dotyku tworzywem, co dobrze sprawdza się w przypadku paska. Cechuje się on klasycznym, stalowym zapięciem, żebrowaniem znanym z wielu innych urządzeń marki i dziurkowaniem po obu stronach, dzięki czemu nie odczuwamy dyskomfortu nawet przy upałach czy podczas uprawiania intensywnych sportów.

Pomarudzę chwile przy szkiełku, bo to jest mineralne, a szkoda – nawet ze względów marketingowych byłoby super, gdyby znalazł się tu szafir… Jednak rozumiem pewność producenta co do stosowania tego rozwiązania – ekranik jest umieszczony we wgłębieniu i chroniony solidnym rantem. Jest to tak skuteczne rozwiązanie, że po miesiącu testów oddawałem zegarek w niemalże idealnym stanie, a wyświetlacz nie miał nawet najmniejszej ryski!

G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech
G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech

Wróćmy jeszcze do opakowania urządzenia, bo już nie znajdziemy tu słynnej G-Shockowej stalowej puszki, a skromne pudełeczko z biodegradowalnej tekturki, w którym poza zegarkiem mamy płócienny woreczek do przechowywania, sporo papierologii z instrukcją i gwarancją oraz ładowarkę w stylu znanego choćby z Suunto (zobacz test Suunto 5 Peak) krokodylka!

Właśnie ładowarka przypomniała mi o tym, że to zegarek o sportowych i outdoorowych korzeniach, gdzie pewność rozwiązań liczy się bardziej, niż ich efektowność. Jeśli zdarzyło Ci się kiedyś, że Twój smartwatch zsunął się z magnetycznej/bezprzewodowej ładowarki i nie zauważyłeś tego w porę, to już wiesz, co mam na myśli 😉

Jak obsługujemy G-Shock DW-H5600? Menu i oprogramowanie zegarka

G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech
G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech

Do obsługi urządzenia przejdziemy płynnie z jego budowy, bo G-Shockiem sterujemy poprzez cztery przyciski, do których japoński producent nas przyzwyczaił w innych modelach. Fajnym designerskim smaczkiem jest ich kolorystyka: trzy są czarne, a lewy dół, odpowiedzialny za wywołanie menu, miedziany.

Od razu dopowiem, że ekran urządzenia nie jest dotykowy, więc jeśli chcemy użyć zegarka, musimy szybko przywyknąć do niezbyt wygodnych, dość małych i zbyt zagłębionych w obudowie klawiszy

Do obsługi mamy więc cztery przyciski i tak licząc od lewej góry odwrotnie do ruchu wskazówek zegara będą to:

  • Enter, wywołujący treningi (Gym Workout, Interval, Running, Walking),
  • Mode (Notification, Heart Rate,  Blood Oxygen, Breathing Exercises, Stopwatch, Timer, World Time, Almanac – wschody i zachody słońca, Cardio Status, Life Log, Nightly Recharge, Activity Log, Time and Date)
  • Light,
  • Back.

I to w zasadzie wszystko – więcej znajdziemy w dedykowanej aplikacji.

G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech
G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech

Zanim przejdziemy dalej, chciałem omówić wrażenia z korzystania z G-Shocka na co dzień. Najpierw coś, co przeszkadzało mi przez cały okres użytkowania, czyli przyciski – są zbyt małe, ich skok jest niewielki, a reakcja na wciśnięcie bywa omylna. Jeśli miałbym jakąś prośbę do producenta, to mógłbym nawet przymknąć oko na archaiczną aplikację, ale błagałbym o lepsze sterowanie bezpośrednio na zegarku!

Do tego zaprzyjaźnieni „dżiszokowcy” marudzili, że ten model powinien być większy – jak dla mnie 45 mm to optymalny rozmiar, ale zdarzało mi się wgapiać w w ekranik, żeby rozpoznać powiadomienie, bo literki są dość małe i dla oka boomera mogą być nieczytelne 🙂

W przypadku powiadomień zaznaczę, że rzecz jasna nie ma tu ani żadnego odpisywania na wiadomości, ani podglądu grafiki czy nawet emotikon. Mamy do wyboru 3 rodzaje „tarcz” i na szczęście można wybrać coś bardziej czytelnego, niż paski rodem z GDB 200. Podświetlenie jest błękitne i według mnie radzi sobie dobrze – możemy wybrać jego czas trwania w apce.

Reasumując: do podstawowej obsługi zegarka obędziemy się bez aplikacji, ale bardziej zaawansowane ustawienia wymagają jej uruchomienia.

G-Shock DW-H5600: aplikacja

Zanim przejdę do aplikacji, muszę zaznaczyć, że nie znajdziemy tu integracji ani z Google, ani choćby Stravą – a dziś potrafią to nawet sporo tańsze opaski od Huawei czy Amazfit. Szkoda, bo zamknięty ekosystem sprawi, że do zegarka wielu potencjalnych użytkowników nawet nie podejdzie.

Do obsługi urządzenia wykorzystujemy apkę Casio Watches, która zdradza na pierwszy rzut oka, że producent dopiero nabiera rozpędu w urządzeniach smart – i nie pomaga tu nawet częściowe wykorzystanie wizualizacji czy analiz Polara …

Przede wszystkim program wita nas ekranem pełnym marketingowych treści i newsów ze świata G-Shocka, co jak dla mnie jest nieco dziwne – wolałby, aby zaczynać pracę z aplikacją od widoku zebranych danych.

Te ostatnie znajdziemy w zakładce My page, gdzie zgrupowano informacje Life Log (liczba kroków, spalone kalorie, dzienna aktywność na wykresie, wykres tętna, poziom energii na trening, analiza snu), Nightly Recharge (bogata analityka ze stanem systemu nerwowego, obejmującego interwał avg, zmienność rytmu pracy serca czy częstotliwość oddechu) i ewentualny trening, jeśli miał miejsce danego dnia.

Kontrolę nad zegarkiem przejmujemy poprzez zakładkę – a jakże! – My Watch, gdzie:

  • sprawdzimy stan połączenia,
  • zapoznamy się z instrukcją użytkowania,
  • ustawimy detale monitorowania treningów (ustawienia wyświetlacza, alarmy celu, strefy tętna, autookrążenia, autopauza),
  • wybierzemy, jakie sporty mają wyświetlać się w menu (przypomnę, że są tu i tak tylko cztery kategorie),
  • zezwolimy G-Shockowi na pobieranie danych o lokalizacji ze smartfonu,
  • ustawimy godziny snu, liczbę kroków na dzień, pomiar tętna, pomiar VO2Max,
  • określimy, na którym nadgarstku nosimy zegarek,
  • wybierzemy częstotliwość treningów,
  • zmienimy tarczę zegarka (3 do wyboru),
  • ustalimy elementy menu, jakie będą wyświetlały się na zegarku,
  • aktywujemy powiadomienia, włączymy ich dźwięk czy wibracje,
  • określimy zwyczajowe godziny snu,
  • uruchomimy ćwiczenie oddechowe,
  • aktywujemy alarmy/inteligentne alarmy,
  • ustawimy timer,
  • zsynchronizujemy czas,
  • przejrzymy ustawienia zegarka,
  • sprawdzimy tutorial.

Jak widzicie, jest to prosta aplikacja, której szczegółowy przegląd znajdziecie w pełne recenzji wideo – link zamieszczam w podsumowaniu!

G-Shock DW-H5600 i treningi: nie jest źle, ale do pasa Polara sporo brakuje!

G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech
G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech

Tym razem miałem ułatwione zadanie, bo G-Shock potrafi monitorować całe … cztery rodzaje treningów:

  • gym,
  • running,
  • interval,
  • walking.

Całą aktywność „w pomieszczeniach” zebrano w jednym miejscu i tu oprogramowanie ma radzić sobie zarówno z monitorowaniem treningu siłowego, jak kardio na bieżni czy rowerkiem. I przyznam od razu, że kiedy zapoznałem się z wynikami pierwszych testów na zagranicznych portalach, to nabrałem wiary, że mimo moich obaw analityka rodem z Polara sprawdza się nawet w takim uproszczonym wydaniu.

Niestety, w trakcie przeglądania porównania ze swoich aplikacji szybko do mnie dotarło, dlaczego na większości portali wspomniano o analityce G-Shocka tak ogólnikowo i bez przykładów.

Aha – muszę Wam jeszcze wytłumaczyć się z tego, dlaczego wybrałem 3 różne treningu siłowe do testowania możliwości smartwatcha. Otóż przeprowadzałem je w różnej intensywności, a dla zegarka nie ma różnicy, czy robimy siłę, czy wzięło nas na wioślarza – i tak wszystkie te aktywności wrzuca do jednego wora.

Chodu i biegu nie porównywałem z pasem z prostej przyczyny – już trzy przywołane treningi pokazały tendencje do pomiaru tętna i spalonych kalorii, a GPS-u zegarek nie posiada i pobiera dane ze smartfona…

G-Shock DW-H5600 vs Polar H10: trening w budynku

Siła G-Shock Polar H10
Max. tętno 120 ud/min 127 ud/min
Śr. tętno 87 ud/min 90 ud/min
Spalone kalorie 195 kcal 287 kcal

Przy niezbyt wymagającym treningu jest dobrze, jeśli chodzi o odczyty tętna, ale kalorie nieco niepokoją 🙂

Drugie podejście do treningu zakończyło się tak:

Siła G-Shock Polar H10
Max. tętno 132 ud/min 159 ud/min
Śr. tętno 95 ud/min 105 ud/min
Spalone kalorie 179 kcal 422 kcal

Tu już jest gorzej w obu kategoriach …

Trzecie, ostatnie podejście do zestawienia pasa i zegarka w treningu siłowym, gdzie postanowiłem łączyć przysiady i ciągi, było bezlitosne.

Zresztą zobaczcie sami:

Siła G-Shock Polar H10
Max. tętno 135 ud/min 156 ud/min
Śr. tętno 98 ud/min 107 ud/min
Spalone kalorie 200 kcal 431 kcal

 

Kurcze, nie mam pojęcia, dlaczego zegarek aż tak się myli w odczycie tętna szczytowego podczas treningu siłowego – mówię zupełnie poważnie. Podobnie spalone kalorie wydają mi się trochę szemrane, bo jeśli widzieliście kilka moich testów, to wiecie, że pas Polara zawsze pokazuje znacząco niższe wartości niż wszystko inne, a tu mamy sytuację odwrotną … Szczerze mówiąc to chyba pierwszy przypadek, kiedy urządzenie jakie porównywałem z H10 pokazywało niższe kalkulacje kalorii!

Jednym słowem – jeśli uprawiacie jakieś sporty, które charakteryzują się szybkimi zmianami tętna, to G-Shock nie potrafi poradzić sobie z takim zadaniem i jego żywioł to raczej monitorowanie joggingu czy jazdy na rowerze, niż czegoś bardziej agresywnego.

Szkoda, bo ze swoją odpornością zegarek mógłby być idealnym towarzyszem na siłownię!

Czy warto kupić G-Shock DW-H5600?

G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech
G-Shock DW-H5600 / fot. OffTech

Testując G-Shocka H5600 miotałem się pomiędzy oczarowaniem tym urządzeniem a niedowierzaniem z powodu ewidentnych braków, które pojawiają się tu w kilku zakresach.

Zastanawiałem się nad tym, kto właściwie będzie adresatem zegarka – ale takim realnym, a nie rodem z materiałów reklamowych – i wyszło na to, że musi to być ktoś, kto:

  • potrzebuje mega odpornego na uszkodzenia/wodę smartwatcha,
  • chce czego więcej, niż „zwykły” G-Shock bez funkcji smart,
  • ceni design klasycznej kostki,
  • a jednocześnie będzie w stanie przymknąć oko na zamknięte oprogramowanie, słabą analitykę bardziej wymagających sportów, mało satysfakcjonującą obsługę, niezbyt czytelne powiadomienia, brak Wi-Fi, GPS, NFC, rozmów po Bluetooth i wielu innych kwestii, które znajdziemy u bardziej inteligentnej konkurencji.

Mimo mojej całej sympatii dla marki i przy podziwie za jakość wykonania, wygodę na nadgarstku, odporność na warunki fizyczne … odczuwam niedosyt. Za około 1500 zł (bo tyle zegarek kosztuje obecnie w autoryzowanej sprzedaży) znajdziemy Instinct 2 w wersji Solar (zobacz test Garmin Instinct 2 Solar), który bije na łeb G-Shocka analityką, trybami sportowymi, aplikacją czy łącznością…

G-Shock G-Squad DW-H5600 to bardzo dobry krok w kierunku ofensywy marki w niszy wytrzymałych smartwatchy, ale bieżąca odsłona inteligentnej kostki ma zbyt wiele przypadłości wieku dziecięcego, żeby zostać na dłużej na nadgarstku osób liczących na rozbudowane aplikacje, miarodajne pomiary czy prawdziwie inteligentne funkcje. 

Ścieżka rozwoju jest dobra, ale droga jeszcze trochę potrwa. A szkoda, bo G-Shock to kawał genialne wykonanego urządzenia, na które osoby urodzone w latach 80-tych będą patrzyły przez pryzmat kultowej kostki!

G-Shock DW-H5600: zalety

  • legendarny design,
  • świetna jakość wykonania i wytrzymałość,
  • prosta (choć nie zawsze wygodna) obsługa,
  • próba wejścia G-Shocka w smartwatche – dobre pomiary tętna spoczynkowego, natlenienia krwi, obsługa podstawowych funkcji smart jak powiadomienia czy znajdź mój telefon,
  • kompromis dla osób szukających wytrzymałości G-Shocka i podstawowego smarta,
  • inteligentne podświetlanie wyświetlacza,
  • solidne wibracje podczas powiadomień.

G-Shock DW-H5600: wady

  • ładowanie solarne w trybie smartwatcha co najwyżej spowolni rozładowującą się baterię,
  • brak GPS, Wi-Fi, NFC, integracji z innymi systemami/aplikacjami,
  • powiadomienia na ekranie nie dla każdego będą czytelne,
  • mało trybów sportowych i przeciętna analityka,
  • w tej cenie konkurencja potrafi więcej!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NAJNOWSZE