Test Tronsmart Apollo Q10: Sennheiser za połowę ceny?

Tronsmart Apollo Q10 / fot. Offtech

Mam rzadką przyjemność mówić o słuchawkach, które w dobrej cenie oferują tyle, że w zasadzie pod znakiem zapytania stawiają zakup droższego modelu, na którym są wzorowane. Nie ma co się czarować – Tronsmart Apollo Q10 garściami czerpie ze średniopółkowych słuchawek Sennheisera!

Choć sam łapię się na tym, że podejrzanie szybko polubiłem się z Apollo, to w zasadzie nie miałem innego wyjścia: to tanie słuchawki bezprzewodowe, które bezczelnie kradną to, co najlepsze od markowej konkurencji.

Tronsmart Apollo Q10 / fot. Offtech

Mam wrażenie, że gdyby marketingowcy Sennheisera zapuszczali się w odmęty Internetów, gdzie mowa o chińskich słuchawkach, to włos zjeżyłby im się na głowie i czym prędzej przemyśleliby raz jeszcze produkcję w Państwie Środka…

Ogólnie Tronsmart jest jedną z tych firm, które coraz śmielej poczynają sobie w branży audio, oferując coraz ciekawsze (i droższe!) przenośne głośniki (zobacz test Tronsmart Force 2), słuchawki True Wireless (Tronsmart Apollo Air test) i w końcu słuchawki nauszne, jak dzisiejszy bohater recenzji.

Jeśli pójdzie tak dalej, to aż strach pomyśleć, co ciekawego Tronsmart zaprezentuje nam w ciągu najbliższych miesięcy!

Tronsmart Apollo Q10: specyfikacja, budowa i obsługa

Tronsmart Apollo Q10 / fot. Offtech
  • Bluetooth 5.0, zasięg do 15 m
  • Bateria: 1200mAh
  • Czas odtwarzania do 100 godzin przy głośności 50%
  • Czas ładowania do 3 godzin, szybkie ładowanie 10 min. ładowania = 3 h odsłuchu
  • Aktywna redukcja hałasów otoczenia ANC
  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 kHz
  • Obsługiwane kodeki: SBC, AAC
  • Dynamiczny przetwornik 40 mm
  • Dotykowe sterowanie
  • Obsługa asystentów głosowych
  • Waga 225g

Apollo Q10 to słuchawki, które sprawiają, ze czytając ich specyfikację zaczynamy się zastanawiać, czy ktoś nie zrobił tu jakiegoś błędu. Dlaczego? Bo pojemność baterii wynosi aż 1200 mAh, czyli tyle, ile starszym Nokiom wystarczało na kilka dni pracy!

W tym przypadku mamy identyczną sytuację i Q10 były pierwszymi słuchawkami, jakie testowałem, których nie udało mi się rozładować podczas 12 dni testów. A słuchałem ich po 2-3 h dziennie i to z ANC! Nie mam innego wyjścia, jak uwierzyć producentowi w czas działania dochodzący do 100 godzin, bo wszystko na to wskazuje.

Poza potężna baterią trzeba wyróżnić tu sterowanie dotykowe, pozwalające na obsługę gestów. Tak, mamy tu do czynienia z rozwiązaniem, jakie znamy choćby ze słynnych Sony WH1000XM3, pozwalające ruchami palca po nausznicy przełączać piosenki, wstrzymywać muzykę, regulować głośność i zmieniać tryby pracy ANC.

Konstrukcja słuchawek jest zaskakująco solidna: pałąk jest wzdłużnie żebrowany, dzięki czemu jego odporność na naprężenia jest znacznie zwiększona.

Tronsmart Apollo Q10 / fot. Offtech

Mechanizm odpowiedzialny za składanie nausznic do wewnątrz czy składanie słuchawek tak, by schować je do dołączonego w etui woreczka (miły detal!), mimo wszechobecnego plastiku, pracuje bezbłędnie. Fajnie dobrano miękkość poduszeczek padów oraz wyściółki pałąka – są na tyle komfortowe, że bez trudu wytrzymamy w słuchawkach dłuższy odsłuch.

Na czym zaoszczędzono?

Gdybym miał powiedzieć, gdzie szukać źródeł oszczędności przy produkcji tego modelu, w zasadzie znalazłbym tylko jedną: jest nim z pewnością ANC. Choć Tronsmart chwali się na papierze redukcją hałasów otoczenia o 35 dB (to naprawdę wysoki poziom z granicy topowych słuchawek), to w praktyce jest ona tylko niewiele lepsza niż to, co oferują słuchawki z ANC z Biedronki. Jeśli to moc ANC jest dla Was najważniejszym kryterium, to nie będziecie mieli pożytku z Q10.

Tronsmart Apollo Q10 / fot. Offtech

Plastik szału nie robi, ale nie jest to koszmarny twór, jak we wspomnianych słuchawkach z Biedry, który nie dość, że sprawiał wrażenie, jakby miał pęknąć przy byle nacisku, to jeszcze śmierdział charakterystycznym zapachem dla najtańszych tworzyw. Gdyby słuchawki kosztowały około 400-500 zł, być może jakość plastiku mogłaby budzić jakieś obawy, natomiast w kwocie nieco powyżej 200 zł jest ona dobra.

Podobne wrażenie do użytego tworzywa wywiera dedykowana aplikacja: niby oferuje to, co powinna, ale w podstawowym zakresie. Brakuje regulowanego korektora czy ustawień poziomu ANC/trybu transparentnego, ale za to możemy dostosować sterowanie gestami do komend, jakich potrzebujemy.

Tronsmart Apollo Q10 / fot. Offtech

Mimo specjalnej czepliwości nie potrafię wskazać ani jednego argumentu, który racjonalnie wskazałby na takie oszczędności przy konstrukcji Tronsmart Apollo Q10, gdzie jednoznacznie widać byłoby ich negatywne konsekwencje dla użytkownika.

Pałąk trzyma się mocno, choć nie zapewniają jakiegoś szczególnie ciasnego docisku, pady są miękkie i wygodne, sterowanie działa świetnie, a aplikacja … jest i działa całkiem sprawnie, choć do poziomu Jabry brakuje jej ze 3 lat świetlne. Jakość muzyki? To już opowieść na odrębny akapit!

Tronsmart Apollo Q10 brzmi jak słuchawki co najmniej 2x droższe

Tronsmart Apollo Q10 / fot. Offtech

Q10 przede wszystkim zaskakują brzmieniem i tu widzę ich klucz do sukcesu. Gdyby bezpośrednio porównać je z podobnie wycenionymi słuchawkami bardziej uznanych producentów (bez znaczenia, czy byłby to JBL, Philips czy Sony), to Tronsmart bije je na głowę tym, jak gra.

Nie ma się co czarować i powiem od razu – jeśli cenisz zrównoważone brzmienie, to nie jest ten adres. Ale … jeśli lubisz, jak muzyka porywa żywiołowością, energią, przyjemnym, wielobarwnym basem, a przy tym nie „przymula” – to słuchawki dla Ciebie.

Apollo to jeden z nielicznych modeli w tej klasie cenowej, który nie boi się wymagającej muzyki. Nieważne, czy będzie to Pearl Jam, czy Lao Che, muzyka operowa lub kameralna klasyka – Tronsmart zagra ją bez trudu. Owszem, podkręci ją loudnessem, ale będzie to zrobione ze smakiem, jakiego próżno szukać w tej klasie cenowej.

Bardziej niż logo na Twoich słuchawkach interesuje Cię to, jak grają? Sprawdź Tronsmart Apollo Q10. To słuchawki o lekko basowej sygnaturze, ale nie krzywdzące tym reszty pasma – bez problemów posłuchacie na nich zarówno klasyki, jak i współczesnego hip hopu. Muzykalnie, rozrywkowo, z kapitalnym, mięsistym ale zwartym basem, wyraźną średnicą i górą pasma – to ocieplone, ale na tyle czyste zestrojenie, że nawet fan thrashu zawiesi na nich ucho.

Tronsmart Apollo Q10: wady i zalety

Tronsmart Apollo Q10 / fot. Offtech

Tronsmart Apollo Q10 są prawdopodobnie najlepszymi słuchawkami nausznymi Bluetooth, jakie kupimy za nieco ponad 200 zł. Ich wycena jest po prostu niesamowita i choć ostatnio nieco zdrożały, to ciągle stanowią optymalne połączenie tego wszystkiego, co można upchnąć w urządzeniu z tej półki cenowej.

Najważniejsze, że poza dodatkami bronią się samym brzmieniem, któremu niestraszne ani łamańce Nevermore, ani przekrój przez dyskografię Madonny.

Zalety:

  • kapitalny czas pracy (100 h!), którego mogą pozazdrościć konkurenci z najwyższej półki cenowej,
  • porządne brzmienie z zapleczem basu i niezłą średnicą,
  • wygodne sterowanie rodem z flagowców,
  • przemyślane składanie słuchawek,
  • wygodna konstrukcja,
  • bajeczny stosunek cena-jakość.

Wady:

  • nie dla sportowców – spadają podczas intensywnych treningów,
  • przeciętna aplikacja,
  • przeciętne ANC.

Na stronie Tronsmarta kupimy ten model za około 200 zł.

Szukasz ciekawostek? Tutaj znajdziesz zestawienie najlepsze słuchawki Bluetooth do biegania!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here