Muszę się Wam do czegoś przyznać – AIYIMA A80 sprawiła, że prawdopodobnie na jakiś czas schowam swój klasyczny sprzęt klasy A/B głęboko do szafy. Choć jestem zwykłym słuchaczem, a nie audiofilem, to ten mały wzmacniacz klasy D kompletnie zburzył moje dotychczasowe przekonania na temat tego typu konstrukcji.
W moim najnowszym nagraniu, do którego obejrzenia zapraszam tym tekstem, nie znajdziecie nudnej, technicznej recenzji, ale prawdziwą historię o tym, jak to maleństwo próbowało napędzić moje solidne kolumny podstawkowe.
Mój pierwszy kontakt z tym urządzeniem był… koszmarny. Kiedy połączyłem się przez Bluetooth i puściłem muzykę z telefonu, poczułem się, jakby ktoś zrobił mi głupi żart. Dźwięk był przytłumiony, a ja musiałem rozkręcić głośność do ponad 90 (na … 100!), żeby w ogóle zacząć coś sensownie słyszeć w jako takiej jakości. Byłem, no cóż, co najmniej rozczarowany… Jednak nie poddałem się i postanowiłem sprawdzić potencjał sygnału cyfrowego. I wtedy stał się cud.

Po podpięciu streamera przez złącze optyczne, AIYIMA A80 nagle ożyła. Tam, gdzie przy Bluetooth brakowało mocy, tutaj przy ustawieniu głośności na 35 grało tak potężnie, jak mój codzienny Denon. To był moment, w którym zrozumiałem, jak świetny przetwornik siedzi w tym małym pudełku. Co więcej, okazało się, że nawet stary (albo jak powiedzieliby niektórzy, wintydżowy) odtwarzacz CD podpięty klasycznie po analogu potrafi z tym wzmacniaczem stworzyć niesamowitą synergię, oferując dźwięk czysty, jędrny i pełen energii. Moje kolumny Wharfedale, które wielu uważa za „ciemne”, zostały przez to maleństwo idealnie „odmulone” i nabrały nowego blasku.
W filmie pokazuję Wam też, jak wygląda ten sprzęt – ma solidną aluminiową obudowę i konfigurowalny wyświetlacz LCD z cyfrowymi wskaźnikami wychyłowymi. Opowiadam o tym, dlaczego warto dać szansę klasie D, nawet jeśli wymaga to odrobiny eksperymentów ze źródłami dźwięku. Jeśli chcecie zobaczyć, jak ten chiński wzmacniacz radzi sobie w starciu z klasykami i czy faktycznie może zastąpić pełnowymiarowy sprzęt, koniecznie wpadnijcie na kanał!

Oto podsumowanie moich wrażeń z testów modelu AIYIMA A80:
Zalety:
- Zaskakująca moc i dynamika przy wykorzystaniu złącza optycznego (cyfrowego).
- Bardzo dobra jakość wykonania – aluminiowa obudowa i kompaktowe wymiary pozwalające oszczędzić miejsce.
- Świetny wbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy (DAC), który potrafi „ożywić” cieplej grające kolumny.
- Ciekawy, konfigurowalny wyświetlacz LCD z animacjami wskaźników wychyłowych (łącznie 4 rodzaje).
- Bogata paleta złączy z tyłu urządzenia, pozwalająca na podpięcie wielu źródeł.
- Rewelacyjny stosunek jakości do ceny (ok. 800 zł).
Wady:
- Słaba jakość połączenia Bluetooth, oferująca niski poziom głośności i przytłumiony dźwięk.
- Urządzenie wyraźnie nagrzewa się po około godzinie intensywnego słuchania.
- Wyświetlacz to matryca LCD, a nie AMOLED, przez co czernie nie są idealne, a obrazowi brakuje „analogowego” sznytu, widać pod kątami bladą poświatę.
- Wymaga eksperymentów ze źródłami – nie z każdym sprzętem analogowym zgra się idealnie od razu.
