Cześć! Dzisiaj na warsztat wziąłem mini komputer QOOBE SUC N150 i sprawdziłem, czy ten sprzęt za około półtora tysiąca złotych faktycznie nadaje się do pracy, nauki czy codziennej rozrywki. Muszę przyznać, że jego rozmiary robią wrażenie – konstrukcja jest tak kompaktowa, że w pierwszej chwili miałem wrażenie, jakbym trzymał w ręku dysk przenośny, a nie komputer.
W środku znajdziemy procesor Intel Celeron N150, wspierany przez 12 GB pamięci RAM LPDDR5 oraz dysk SSD NVME o pojemności 512 GB, co w połączeniu z Windowsem 11 Pro ma zapewnić komfortową pracę biurową. Przetestowałem go w „boju” i byłem szczerze zaskoczony, jak sprawnie radzi sobie z przeglądarką – nawet przy otwartych ośmiu i więcej kartach w Chrome nie odczułem żadnego lagowania. Komputer bez problemu radzi sobie również z odtwarzaniem filmów w jakości 4K bezpośrednio z dysku.
Niestety, nie jest to maszyna do wszystkiego. Choć pierwsze wrażenie w programie do edycji wideo było dobre, to przy próbie wyrenderowania dłuższego, 26-minutowego materiału w 4K, sprzęt po prostu „zgłupiał” i nie był w stanie ukończyć zadania. W sytuacjach awaryjnych obrobicie na nim krótki filmik, ale do profesjonalnego montażu zdecydowanie się nie nadaje.
Warto też wspomnieć o pasywnym chłodzeniu – dzięki niemu komputer jest idealnie cichy, ale pod przeciętnym obciążeniem (aktualizacje czy obróbka krótkiego wideo, bo już np. przeglądanie neta nie powoduje wyczuwanego wzrostu temperatury) nagrzewa się do około 50 stopni.
Mimo, że cena urządzenia ostatnio wzrosła, to dla osób szukających mobilnego, gotowego do działania sprzętu do biura czy edukacji, może to być bardzo rozsądny wybór. Zapraszam Was serdecznie do obejrzenia pełnego testu Qoobe SUC N150 na YouTube, gdzie pokazuję wszystkie te aspekty w praktyce!
