Test Hisense 55U7HQ: najlepszy TV w najbardziej niewdzięcznym przedziale cenowym?

Hisense 55U7HQ stał się moim numerem jeden na liście telewizorów, które brałem pod uwagę, planując zakup nowego urządzenia. Miałem dość proste wymagania, z których na samej górze plasowała się cena i jej relacja do możliwości, stąd też nie było mowy o OLEDach i innych urządzeniach z wyższej półki cenowej.

Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech
Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech

W zasadzie okazało się, że mam niewybredne marzenia stereotypowego Kowalskiego, czyli:

  • urządzenie ma być w miarę ładne i nieinwazyjne pod względem designu (tzn. nie może być za „oczobitne”, tak, żeby nie wydawało się centralnym miejscem salonu w stylu nowoczesnego ołtarzyka),
  • musi mieć jak największą ilość natywnie obsługiwanych streamingów i proste w obsłudze funkcje smart,
  • ruch odwzorowywany na ekranie powinien być jak najbardziej płynny, tak żeby cieszyć się co jakiś czas meczykiem koszykówki czy podpięciem konsoli,
  • ekran powinien być względnie równomiernie podświetlony (nic mnie tak nie irytuje na tańszych TV, jak widoczne plamy/pasy z podświetleniem),
  • w trybach obrazu zależało mi na opcji do filmu i sportu/gry z możliwością dostosowania do swoich preferencji.

Jak widzicie, niby niewiele, a jednak żeby zbyt łatwo nie było ograniczyłem cenę do max. 3500 zł (rzecz jasna niższa cena nie sprawiłaby mi zawodu, a wręcz przeciwnie – za to wyższa jest nieakceptowalna).

Szybki przegląd oferty elektromarketów, w których można było zobaczyć sprzęt od ręki na własne oczy i na placu boju został Hisense i Philips, a jako że „chińczyk” był tańszy, to wybór był prosty 🙂

Już wiecie, jak wyglądała moja droga do testu Hisense 55U7HQ, a teraz zabieramy się za sprawdzenie, czy spełnił on moje oczekiwania!

Hisense 55U7HQ: specyfikacja

Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech
Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech
  • Ekran: 55″ QLED, UHD/4K, 3840 x 2160px
  • Częstotliwość odświeżania: 120 Hz
  • Jasność: 600 cd/m2
  • Rodzaj wyświetlacza QLED
  • Czas reakcji matrycy 20 ms
  • Podświetlenie Full Array LED
  • HDR: Dolby Vision, HDR10, HLG
  • Dźwięk: 2 głośniki 20 W, Dolby Atmos, dźwięk przestrzenny Dolby Digital, DTS Virtual:X
  • Tuner: DVB-C, DVB-S, DVB-S2, DVB-T, DVB-T2/HEVC/H.265
  • Złącza: HDMI x4, USB x2
  • Smart TV: własny, VIDAA

Telewizor z serii U7 stał się oficjalnym urządzeniem ubiegłorocznej FIFY nie bez kozery – pal licho, ile musiało to kosztować markę jako sponsora, ale do tego urządzenie musiało się czymś wyróżniać w swojej klasie cenowej, żeby wybronić takie uhonorowanie w oczach ogółu.

O dziwo nie było to wcale trudnym zadaniem, bo Hisense 55U7HQ podnosiło możliwości budżetowych rozwiązań o szczebelek wyżej – w tym wypadku było to oczywiście pełne podświetlenie i strefowe wygaszanie ekranu, tworzonego z „kwantowych kropek” oraz odświeżanie na poziomie 120 Hz.

Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech
Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech

W połączeniu z rozbudowanymi technologiami HDR (Dolby Vision, HDR10, HLG), błyskawicznym działaniem Smart TV (zasługa własnego oprogramowania, które kosztem zamknięcia zapewniało szybkość pracy), mnóstwem opcji dostosowania obrazu i dźwięku, a końcu dedykowanemu trybowi do sportu czy filmu (słynny Filmmaker) okazywało się, że telewizor i tak potrafił bronić się sam.

Kiedy zabrałem się za poszukiwania nowego modelu dla siebie, był to jeden z pewniaków, które musiałem sprawdzić.

W tym miejscu chciałem podziękować Hisense za wypożyczenie tego modelu na dwutygodniowe testy: raz jeszcze dziękuję za możliwość obiektywnego sprawdzenia TV!

Hisense 55U7HQ: budowa i jakość wykonania

Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech
Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech

Tu powiem krótko z mostu: Hisense 55U7HQ wygląda na telewizor, który raczej wyceniłbym odruchowo na droższy, niż jest w rzeczywistości – no, przynajmniej do momentu, kiedy po włączeniu ekranu nie spostrzeżemy, że mamy do czynienia z Quantum Dot, a nie OLED czy microLED 😉

A mówiąc już zupełnie poważnie, to projektanci Hisense odwalili kawał dobrej roboty, bo urządzenie jest utrzymane w ponadczasowej stylistyce, stawiającej raczej na elegancję i prostotę, niż na epatowanie współcześnie modnymi kształtami. I bardzo dobrze, bo dzięki temu za kilka lat ten model będzie tak samo uniwersalny, jak obecnie – design telewizorów starzeje się niemal tak szybko, jak mniejszej elektroniki i sam wybrałbym coś minimalistycznego, co przetrwa dłuższą próbę czasu.

W przypadku 55U7HQ  można pochwalić urządzenie za delikatne, aluminiowe ramki wokół ekranu, które są dobrze spasowane i sprawiają wrażenie obcowania z produktem z górnej półki cenowej. Podstawa telewizora jest już wykończona tworzywem sztucznym (choć z wyglądu również kojarzy się z aluminium), ale jej fantazyjny projekt sprawia, że można jej to wybaczyć.

Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech
Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech

Oczywiście estetyka to kwestia indywidualna, ale w moje gusta właśnie taka podstawa trafia stuprocentowo – dobrze spełnia swoją funkcję, posiada ukrytą prowadnicę do przewodów, a jej wygląd pozwala cieszyć się czymś więcej, niż tylko użytecznością.

Tył telewizora jest plastikowy i nie są to tworzywa najwyższych lotów, ale plus za charakterystyczne użebrowanie, dodające całości sztywności. Na pewno odrobiny przyzwyczajenia będzie wymagał pilot – niby jest mocno tradycyjny, ale ze względu na duże nagromadzenie przycisków wywołujących streaming (aż 12!), umieszczonych na górze, jest dość nietypowy.

Choć początkowo można czuć się nieco oszołomionym ilością klawiszy na pilocie, to sam szybko się z nim oswoiłem i doceniłem wygodę, jaką oferuje, bardzo zbliżoną choćby do pilotów od dekoderów Orange czy ogólnie starszych urządzeń Samsunga (łatwo wyczuwalne klawisze z wyraźnym skokiem). Trzeba jednak zaakcentować, że o ile design telewizora jest elegancki i „górnopółkowy”, to pilot pod tym względem prezentuje się dość … zwyczajnie (no i nie ma podświetlenia).

Hisense 55U7HQ: pierwsze uruchomienie i oprogramowanie

Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech
Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech

Telewizor uwiódł mnie banalną konfiguracją. Po włączeniu TV i podpięciu źródeł spodziewałem się dość długiej zabawy związanej z pierwszym uruchomieniem, a tu okazało się, że całą procedurę można przeprowadzić tradycyjnie (czyli na odbiorniku) bądź na urządzeniu przenośnym.

Rzecz jasna wybrałem tę drugą drogę, polegającą na instalacji na smartfonie apki VIDAA i przeklikaniu kolejnych ekranów po połączeniu się z domową siecią.

Oczywiście aplikacja może być przez nas ciągle używana do sterowania urządzeniem i to fajna opcja dla tych, którzy wolą mieć przy sobie telefon, a nie pilota:

Sama apka działa sprawnie i nie miałem z nią żadnych kłopotów, wymaga jedynie kilkunastu sekund na założenie konta w serwisie VIDAA i jest gotowa do działania.

Jak już wspomniałem, możemy sterować urządzeniem „zwykłym” pilotem dołączonym do zestawu, dedykowaną aplikacją bądź głosowo. Ta ostatnia opcja jest o tyle ciekawa, że możemy z niej skorzystać nawet bez konieczności wciskania przycisku głośniczka na pilocie – wystarczy przesunąć na aktywną pozycję przełącznik na boku pilota i urządzenie będzie nas słuchało aktywnie. Jak zapewne się domyślacie, wolałem wybrać opcję nasłuchu po przytrzymaniu przycisku – może to marne pocieszenie, ale jednak;)

System VIDAA, na którym Hisense oparło telewizor, jest zamknięty. Oznacza to, ze w przeciwieństwie do urządzen opartych na Androidzie, nie mamy tu sklepu Play i banalnej instalacji tego, czego na telewizorze nam zabraknie (może to być przeglądarka internetowa, apka narzędziowa, konkretny streaming itp.). Jesteśmy więc skazani na to, co producent dla nas przygotował (bądź przygotuje w kolejnych aktualizacjach) i w przypadku 55U7HQ odczujemy niedobór aplikacji do HBO czy Tidala

Dla mnie brak tych możliwości byłby nieznośny, bo zwyczajnie korzystam z nich na co dzień – na szczęście posiadam Chromecasta w wersji 4 i dzięki niemu mogłem wrócić do ulubionych seriali i muzyki 🙂

Od razu dodam, że z popularnych serwisów mamy bezpośredni dostęp do:

  • Netflix,
  • Amazon,
  • You Tube,
  • Rakuten,
  • Disney,
  • NBA,
  • Plex,
  • Facebook Watch,
  • Kid,
  • Deezer,
  • VIDAA TV i Free (agregatory treści z różnych serwisów – ogółem ponad 200 dostawców treści od komercyjnych po bezpłatne).

Sam system TV działa błyskawicznie i pozwala na korzystanie nie tylko z różnych serwisów streamingowych, ale też z wiadomości, asystenta głosowego (Google i Amazon) czy zabawę z wyborem wygaszaczy ekranu i tym podobnych estetycznych udogodnień.

Hisense 55U7HQ: jakość obrazu i dźwięku

Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech
Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech

Po pierwszym odpaleniu TV – pozwólcie, że użyję ulubionego określenia kolegów z branży – prawie zbierałem szczękę z podłogi 😉

Dlaczego tak mówię? Otóż standardowe ustawienia (nomen omen nazwa tego ustawienia to rzeczywiście „Standardowe”, a przez pryzmat ich możliwości brzmi to mocno przekornie) wyświetlania treści są cudownie podbite przez Hisense, przez co nawet reklamy wyglądają tak kusząco, że można gapić się na nie dla samej kolorystyki i kontrastów.

Mamy do wyboru kilka innych trybów i o ile standardowy dla Hisense (i fanów psychodelików z lat 60-tych) kusi jaskrawymi barwami, tak pozostałe są stworzone dla „zwykłych” widzów i znajdziemy tu: kino dzienne, kino nocne, dynamiczny, sport i mój ulubiony Filmmaker.

Nie widzę tu potrzeby omawiania poszczególnych trybów, skoro możecie zobaczyć ich działanie na własne oczy w wersji wideo tego testu, gdzie sprawdzałem wszystkie tryby zarówno na nagraniu wysokiej jakości z You Tube (7:37), jak na na standardowym kanale telewizyjnym (9:22).

Najciekawsze w nich jest to, że choć do standardowego (a więc tego radośnie przejaskrawionego) podchodziłem jak Bogdan Boner do piwa bezalkoholowego, tak po jakimś czasie zauważyłem, że ma on swoje zalety.

Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech
Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech

Główna jest bardzo zbliżona do włączenia przycisku loudness na wzmacniaczu – miny zaproszonych gości, oglądających TV po raz pierwszy, są bezcenne 🙂 Muszę przyznać, że tak angażującego widza ustawienia chyba ze świecą szukać u konkurencji – zwłaszcza, jeśli odpalimy tryb standard tuż po filmowym.

Sam wolę mniej spektakularne efekty i jak już wspomniałem, najbardziej doceniłem tryb Filmmaker. Dla jasności muszę dodać, że żaden ze mnie wytrawny kinoman, rozpieszczony telewizorami za kilkanaście tysięcy złotych, a po prostu niemal nie korzystam ze standardowej telewizji i wolę późnym wieczorem obejrzeć jakiś serial czy film z Netfliksa, Amazona czy HBO.

A wieczorem, przy przygaszonym świetle, bardziej naturalny i mega płynny obraz sprawdza się kapitalnie – tym bardziej, że w przeciwieństwie do większości urządzeń z podobnej półki cenowej, mamy tu do czynienia z równomiernym podświetleniem całego ekranu, dzięki czemu nie ma żadnych powidoków i plackowatych plam. A skoro już jesteśmy przy świetle, to trzeba zaznaczyć, że testowany model ma dość średnią jasność na poziomie ledwo przekraczającym 500 nitów.

Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech
Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech

Mimo nie najwyższej jasności urządzenie dwoi się i troi, żeby zaoferować nam maksymalnie efektowny obraz i wypadkowa 120 Hz, algorytmów przetwarzania obrazu Hisense (ruch jest zwykle bardzo naturalny i płynny, choć przy skalowaniu starych programów z telewizji widać pewną sztywność), różnorodnych scen oraz możliwości ich precyzyjnego dostrojenia (dla każdego źródła odrębnie!) daje naprawdę potężną kombinację, z której powinniśmy jako widzowie wyjść zwycięsko.

Odrębny akapit należy się kontrastowi i możliwościom odzwierciedlenia czerni na ekranie. O ile w dzień trudno się do czegoś przyczepić, to już podczas nocnego seansu nie ma mowy o „czarnej czerni” i wszędzie tam, gdzie scenografia będzie wymagająca (vide końcówka GoT) może nam przeszkadzać jaśniejąca poświata. Nie jest to dowód na słabość Hisense, ale cecha matrycy LCD.

O ile o obrazie można powiedzieć wiele dobrego, to brakowało mi tutaj takiego dźwięku, który podbijałby iluzję domowej sali kinowej. Niestety, możliwości głośniczków Hisense są bardzo … zwykłe i mimo obsługi Dolby nie spodziewajcie się imitacji brzmienia przestrzennego.

W tym samym czasie testowałem telewizor z serii The One od Philipsa i tam dźwięk był nie tylko potężniejszy, ale i lepiej zwirtualizowany – w przypadku U7 zabrakło basów i rozłożenia źródeł w przestrzeni.

Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech
Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech

Chciałbym zaznaczyć, że dźwięk, jaki tu znajdziemy, nie jest słaby – po prostu obraz pozytywnie zaskakuje i to samo chciałoby powiedzieć się o tym, jak urządzenie reprodukuje efekty, głos i muzykę. Niestety, zabrakło tu zarówno mocy, jak i przestrzeni, w związku z czym dźwięk jest „zaledwie” poprawny. No, ale czego można się podziewać po dwóch głośnikach o łącznej deklarowanej mocy na poziomie 20 W.

Sytuacji nie poprawia nawet rozbudowana sekcja ustawień dźwięku (mamy do dyspozycji predefiniowane tryby + manualny equalizer) z korektorem – jeśli przesadzimy tam z basem, to efekt będzie mizerny, bo wymuszone podbicie zabrzmi sztucznie i zdemaskuje brak niskiego zejścia.

Gdybym zdecydował się na testowany model Hisense, to podejrzewam, że od razu zacząłbym rozglądać się za soundbarem – tak angażujący obraz wymaga na pewno lepszej oprawy dźwiękowej.

Czy warto kupić Hisense 55U7HQ?

Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech
Hisense U7HQ 55 / fot. OffTech

W tytule tego testu wspomniałem o „niewdzięcznym” przedziale cenowym i coś tu jest na rzeczy, bo przedział do 3,5 tys. zł. jest chyba najbardziej popularnym, a jednocześnie nasyconym markową i doświadczoną konkurencją.

Przepis Hisense na sukces jest tu jednak niezwykle skuteczny, bo mieszanka nasyconego, kontrastowego obrazu, pełnego podświetlenia matrycy, błyskawicznego systemu, banalnej obsługi, eleganckiego designu i otoczka oficjalnego telewizora FIFA 2022 (zasłużona, bo jak na cenę ruch na ekranie jest bardzo płynny i naturalny) sprawia, że trudno pokonać 55U7HQ w bezpośrednim starciu.

Trzeba też pochwalić ten model za to, że pozwala dostosować obraz i dźwięk do swoich preferencji tak bardzo, jak tylko ograniczenia panelu LCD i dwóch głośniczków pozwolą.

Jednym słowem Hisense 55U7HQ to kawał solidnego urządzenia, skrojonego przede wszystkim pod sport, gry i telewizję (spróbujcie oderwać się od śniadaniówki w trybie standard – wygląda tak mięsiście i kolorowo, że można obejrzeć nawet telezakupy Mango).

Rasowych kinomaniaków, zwłaszcza nocnych, może tu (dosłownie i w przenośni) razić kontrast i odwzorowanie granicy czerni.

Hisense 55U7HQ: zalety

  • stosunek cena-jakość,
  • klasyczny, elegancki, uniwersalny design,
  • banalna konfiguracja i sterowanie (w tym poza pilotem apka bądź głosowe bez konieczności sięgania po pilota),
  • dopracowany tryb sport z dużą płynnością ruchów,
  • efektowna i angażująca telewizja dzięki mocno nasyconemu, kontrastowemu i bajecznie kolorowemu trybowi standard,
  • szerokie i nowoczesne formaty HDR,
  • możliwość dostosowania obrazu i dźwięku w szczegółach pod konkretne źródło.

Hisense 55U7HQ: wady

  • ograniczenia matrycy LCD, czyli kontrast i czerń podczas nocnych seansów,
  • brak natywnej obsługi HBO i Tidala,
  • dźwięk jest … zwykły – mogłoby być głośniej i bardziej przestrzennie (w końcu od czego jest tu Dolby!),
  • zamknięty system,
  • upscalowanie starszych programów TV czasem razi sztucznością ruchów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NAJNOWSZE