Narzekasz na ceny smartwatchy? No to patrz na tego G-Shocka!

G-Shock MTG-B2000PH / fot. Casio

Nigdy nie miałem zbyt dobrej opinii o zegarkach ze wzmocnionej serii Casio (zaraz wyjaśnię dlaczego), ale G-SHOCK MTG-B2000PH przekracza poziom dobrego smaku i wydaje się być zaprzeczeniem idei tej linii produktowej. To nie koniec, bo zegarek oferuje zabawnie śladowe funkcje smart i kosztuje tyle, że możesz kupić zamiast niego kilka Apple Watchy Series 6.

Nieporozumienie? To mało powiedziane!

G-Shock MTG-B2000PH: idealny zegarek dla króla San Escobar!

G-Shock to seria o pięknych korzeniach i słusznej idei, która dziś została „nieco” odmieniona. Jeśli myśleliście, ze narzekam na nowe G-Shocki bazując na podejściu typowego Mirka, to muszę Was zmartwić, że tym razem spudłowaliście.

G-Shock MTG-B2000PH / fot. Casio

Nie chodzi o przeszacowanie wielu modeli – taki już urok luksusowych towarów, że aby za takie uchodzić, muszą być odpowiednio wycenione – ale o to, w którą stronę zmierza seria zegarków dla twardzieli. Kiedyś G-Shocki wyglądały jak zanurzone w gumie i stali klasyczne zegarki elektroniczne i chwałą im za to – taka konstrukcja dawała im szansę na przeżycie wszędzie tam, gdzie cywilne czasomierze odmawiały posłuszeństwa.

Spójrzcie teraz na najnowszą odsłonę najwyższej wersji tej serii, czyli Master of G. MTG-B2000PH, bo o nim mowa, wygląda niczym emblemat tęczowego podejścia do rzeczywistości i jakoś trudno wyobrazić mi sobie kogoś, kto chciałby nosić ten zegarek po to, by korzystać z jego unikatowej odporności.

Właśnie w tym tkwi sekret mojego dystansu do wielu linii Shocków, które ze swoistych narzędzi stały się zwykłymi zegarkami modowymi! Co z tego, że specjalny model oparty na karbonowym MTG-B2000, skoro motyw „Blue Phoenix” wygląda tak, jak wygląda, i konia z rzędem temu, komu nie skojarzy się z tęczą rodem z My Little Pony.

Zresztą sam producent określa tę mieniącą się kolorystykę jako „tęczowe wykończenie jonowe” – fakt, że dodamy do tęczy jakieś naukowe określenie nie sprawia, że przestaje ona być tęczą!

G-Shock MTG-B2000PH / fot. Casio

Rzućmy jeszcze okiem na specyfikację:

  • zegarek łączy się poprzez Bluetooth z aplikacją G-SHOCK Connected i pobiera stamtąd dane o strefie czasowej,
  • MULTIBAND 6 automatycznie dostosowuje ustawienia czasu w oparciu o odbiór jednego z sześciu sygnałów kalibracyjnych na świecie (tak, to zdublowanie wyżej wspomnianej funkcjonalności dla przeciwników łączenia zegarka z apkami),
  • znajdziemy tu system ładowania Tough Solar,
  • szafirowe szkło z powłoką antyodblaskową i obudowę z włókna węglowego,
  • TRIPLE G RESIST (odporny na wstrząsy, siłę odśrodkową, wibracje),
  • 200-metrową wodoodporność.

Nie wiem jak Wy, ale ja widzę ten model raczej na nadgarstku króla San Escobar, niż kogoś, kto używałby go zgodnie z przeznaczeniem.

Na koniec dwa słowa o cenie – w Polsce zegarek kosztuje około 8 tys. zł.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here