Zgadnij, czym kusi praca marketingowca w Neonet?

Neonet: praca / fot. Neonet, treść ofert pracy

Na pewno wiele osób to zna: wymarzona praca, szansa na pokazanie się z najlepszej strony, pakiet wyzwań, ale także bonusy, które osłodzą wysiłek. Dla marketingowca, zwłaszcza początkującego, praca w dużej firmie zajmującej się handlem elektroniką wydaje się przysłowiowym złapaniem Pana Boga za nogi – sprawdźmy więc, czego można spodziewać się na przykład w Neonet, na którego ofertę przypadkiem się natknąłem.

Choć Neonet nie jest tak potężnym graczem jak choćby Euro (choć według Wiki ilością sklepów niewiele mu ustępuje) to wydaje się siecią, która zapewni solidny start w tej branży. Rzućmy więc okiem, jakie ma wymagania i co oferuje ta firma dla świeżaków.

Wymagania nie wydają się zbyt wygórowane:

  • pierwsze doświadczenia w marketingu lub e-commerce
  • bardzo dobra znajomość pakietu MS Office (w szczególności MS Excel)
  • dyspozycyjność do podjęcia pracy na zastępstwo od marca (umowa na 3 miesiące z możliwością przedłużenia)
  • kreatywność w tworzeniu nowych pomysłów i rozwiązań marketingowych
  • doskonała organizacja pracy, systematyczność i sumienność
  • dokładność i umiejętność zwracania uwagi na szczegóły
  • terminowość i rzetelność
  • wykształcenie min. średnie (preferowane wyższe o kierunku marketingowym)

Biorąc pod uwagę, że stanowisko to młodszy specjalista do spraw marketingu, można określić powyższe oczekiwania jako mocno liberalne. Podejrzewam, że część potencjalnych zainteresowanych na widok Excela, który pewnie będzie codziennie rozgrzany do czerwoności przez konieczność raportowania wyników kampanii, ogarnie zniechęcenie. No cóż, taka to robota, gdzie słowo musi zostać przekute na akcję 🙂

Najlepsze zostawiłem na koniec – znamy wymagania, przyszedł czas na propozycję dla zatrudnionej osoby:

  • wewnętrzna biblioteka,
  • rabaty pracownicze,
  • szkolenia wewnętrzne,
  • pakiet benefitów (ikonka zwiastuje któryś z pakietów na siłownie),
  • możliwość rozwoju zawodowego,
  • oraz uwaga, uwaga magnes na fachowców w postaci „pomiarów temperatury” i „środków do dezynfekcji”.

Teraz już wiemy, skąd urocze uśmiechy na twarzach z grafiki promującej ofertę – temperatury w normie, a do tego przyszedł nowy transport antywirusowego mydła w płynie!

Mówiąc poważnie, mam wrażenie, że osobom prezentującym takie oferty pracy umyka gdzieś fakt, że jak to mawiał Bexa „najlepszym jak dotąd środkiem do okazywania wdzięczności, jaki wymyśliła ludzkość, są pieniądze”.

Niestety, o tych w ogłoszeniu ani mru mru.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here